Żadne słowo mi nie wystarcza, a bezsłowie mnie unicestwia - J.Przyboś -
Kategorie: Wszystkie | Cytaty | film | inne | Muzyka | Opowiadania | wiersze | Yerba mate
RSS
czwartek, 03 marca 2011
Z przyjemnością pragnę ogłosić, że jako autor, zostałem zaproszony do współtworzenia rewolucyjnej grupy literackiej Nostra Plagiarism.

Od dziś blog ten zostaje przekształcony - będę w nim publikował tylko felietony, recenzję i wszystko, co nie będzie pasować do Nostra Plagiarism. Całą swoją aktywność literacką kieruje bowiem w stronę tego zjawiska, które mam nadzieję, że stanie się początkiem czegoś większego...

http://nostraplagiarism.wordpress.com/

Informuje także, że niebawem wskrzeszę bloga nowymi artykułami praktycznymi. Na celowniku i w trakcie tworzenia jest artykuł zatytułowany "Zapnij pasy, czyli elementarny poradnik bezpieczeństwa internetowego".

Pozdrawiam...
Pinol...
17:31, woland_pinol
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 czerwca 2010
Coca-cola czy pepsi, oto odwieczny dylemat konsumentów z tak zwanego pierwszego świata. Oto decyzja, która definiuje styl życia. Oto dwa identyczne produkty, między którymi toczy się wielka walka: kampania wyborcza, zakrojony na szeroką skalę pojedynek o twój głos. Pepsi czy coca-cola? Oto złudzenie wyboru, którym karmieni jesteśmy od momentu, kiedy nasi rodzice nauczyli nas posługiwać się pilotem od telewizora. Żyjemy w świecie, w którym liczy się opakowanie, czyli pozór, rzeczywistość zaś obdarta została ze swego piękna i dziś nie jest w stanie dorównać kolorowemu światu reklam i telewizyjnych show.
czwartek, 27 maja 2010
Cóż może wyniknąć z równoczesnej lektury Hrabala (Lekcje tańca dla starszych i zaawansowanych) i Hawkinga (Krótka historia czasu)? Dziwna synteza tych dwóch jakże różnych książek, których tematem jest czas, dokonała się w mojej głowie, składając się w kolejny wierszyk (biały), który przedstawiam tutaj ku niezadowoleniu odwiedzających...Przed wami - Skarby świata całego (w rozwinięciu oczywiście):
niedziela, 27 grudnia 2009
Tytuł tej notki mógłby brzmieć także: "o poezji życia i śmierci", jednak przypomina to za bardzo tytuł znanej pracy, pewnego niemieckiego filozofa, którego nazwiska myślę, że nie trzeba tu przytaczać... Co ciekawe, jest wiersz ten świadectwem mojego głębokiego sprzeciwu wobec jego właśnie "nauki o niezniszczalności naszej prawdziwej istoty przez śmierć". Jeśli by człowiek miał bowiem tą opiewaną przez poetów i szarlatanów "nieśmiertelną duszę", czy nie straciłby wtedy tego niezrównanego piękna i wyjątkowości, które przypisujemy rzeczom kruchym i umykającym? Zresztą sami oceńcie (wiersz w rozwinięciu)...
środa, 09 grudnia 2009
Ostatnimi czasy, miewam coraz dziwniejsze i coraz bardziej skomplikowane sny. Jest to efekt świadomego zaburzania sobie fazy R.E.M. czyli fazy szybkich ruchów gałek ocznych (Rapid Eye Movement). Od dawna wiadomo, ze sny pojawiają się właśnie w tym momencie śnienia, który powtarza się średnio co 90 minut i trwa od 5 do 30 minut. Jeśli fazie R.E.M pozwoli się dotrwać do końca, wówczas marzenia senne są zapominane pod koniec tejże fazy. Jeśli jednak obudzimy człowieka pod koniec trwania fazy "szybkich ruchów gałek ocznych", wówczas sen nie zostanie wymazany z pamięci. Dlatego też sny najlepiej pamiętamy wtedy, kiedy zostajemy drastycznie wybudzeni. Wystarczy budzik, nastawiany codziennie na inną, losową godzinę. Ale dosyć tego fachowego gadania, postaram się dokładniej opisać mój dzisiejszy sen, który jest wynikiem właśnie takich eksperymentów, dzięki czemu udaje mi się od dłuższego czasu śnić coraz bardziej skompilowane fabuły.
sobota, 05 września 2009
Morderstwo, które jest w naszym społeczeństwie czynem karygodnym, w cyberprzestrzeni traci swój status zbrodni niegodnej człowieka. Twórcy gier komputerowych prześcigają się w serwowaniu nam symulatorów żołnierzy, gdzie posiadając najnowsze karabiny maszynowe, możemy bezkarnie i bez żadnych konsekwencji mordować całe wirtualne wioski. W końcu to nie jest rzeczywistość, przecież postać w którą celujemy przy pomocy myszki, nie jest prawdziwa - to tylko program, algorytm - to tylko zabawa. Ten wpis dedykuje wszystkim zamordowanym algorytmom... ten wpis będzie o "grze w zabijanie"...
czwartek, 03 września 2009
Poniedziałek i wtorek to był prawdziwy koszmar. Dwa dni bez mojej cudownej Yerby, czułem się co najmniej tak, jak wtedy gdy rzucałem palenie. Rozdrażnienie, lekkie bóle głowy i słabe ciśnienie, dręczyły mnie już od samego rana. Ostatnią porcję (ledwie ćwiartka tykwy) wysiorbałem już w niedziele, z nadzieją, że paczka z nową dostawą mojego ukochanego ziela, dojdzie kolejnego dnia. Poniedziałek i wtorek okazały się jednak koszmarem. Przesyłka trafiła do mnie dopiero w środę - 5 Kg Yerby Mate, pakowanej w kilogramowych torbach. więc dopiero od wczoraj, mogę funkcjonować w miarę normalnie. Przejedzmy jednak do konkretów, zawartość paczki: 1kg Yemaype Traditional - klasyczna elaborada argentyńska; 1kg Amanda Despalada - argentyńska piękność bez gałązek; 1kg Pajarito Especial - Paragwajska sezonowa mate o dużej mocy; 1kg Rosomante Traditional - klasyczna elaborada z różaną nutą; 1kg Pipore Especial - sezonowa argentyńska elaborada; 50g Playadito Elaborada - darmowa próbka... Jak widać, ziela starczy mi być może nawet do stycznia. Rosomante to wypróbowana marka, Pajarito piłem tylko klasyczną (tutaj mam wersje specjalną) Amandę miałem już okazje siorbać w przeszłości jednak wtedy była to elaborada. Dlatego poza jedną torbą, wszystkie inne stanowią dla mnie nowość. Tym artykułem otwieram nowy cykl na moim blogu - recenzje poszczególnych marek! Co miesiąc, wraz z otwarciem nowej torby, pojawi się nowa recenzja wyżej wymienionych Yerb. Na pierwszy ogień w rozwinięciu Klasyczna Elaborada Argentyńska - Yemayape. Zapraszam do lektury i polecam picie Yerba Mate !
sobota, 29 sierpnia 2009
Jeśli rozwijasz dalej tą notkę, robisz to na swoją odpowiedzialność. Nie mam zamiaru urazić czyichś uczuć, tekst który znajduje się w rozwinięciu jest pewnego rodzaju odreagowaniem na ciągłe urażanie moich uczuć, bezlitosne deptanie butami po całym moim "Ja". Jest to Poetycka reakcja obronna, przed którą nie mogłem się powstrzymać i dlatego nie mam zamiaru się z niej w żaden sposób tłumaczyć. Może to podłe, może w pewien sposób okrutne, ale podpisuje się pod każdym tym słowem całym moim sercem. "I jeśli to prawdą, co mówią uczeni w piśmie, to Bóg się nade mną zlituje i urwie mi język" (jakoś dziwnie coraz pewniejszy jestem swojego języka).
środa, 26 sierpnia 2009
Księga pierwsza - Pierwsze objawienia, które dokonały się za sprawą grawitacji, gdzieś w okolicach rzeczywistości świata tego. po środku drogi życia, która wiedzie każdego z nas ku śmierci. Puch marny przemówił - Kobieta jabłkiem rzuciła w głowę mężczyznę, który rozmyślał akurat nad istotą świata tego. Przyszedł czas, aby nazwać rzeczy po imieniu ! księga światła i miłości (fragmenty)
środa, 19 sierpnia 2009
Don Cherry - amerykański trębacz Jazzowy, o którego osiągnięciach można by napisać cały osobny artykuł. Współpracował z całą masą genialnych muzyków z całego świata, pozostawiając po sobie dziesiątki genialnych płyt. Innowator i współtwórca takich stylów muzycznych jak Free Jazz, World Music czy też Etno Jazz. Według Tomasza Stańki był najlepszym technicznie trębaczem stąpającym po tej planecie. Płyta Brown Rice z 1975 roku jest pod wieloma względami najbardziej reprezentatywną płytą dla twórczości tego muzyka, jest także płytą, od której nie potrafię się oderwać od ponad dwóch miesięcy... Stąd poniższa recenzja.
 
1 , 2
| < Październik 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31